Filozofia makijażu ślubnego – opowiada Roma Szafarek

Wykonywanie makijażu ślubnego już od dawna stało się zupełnie oddzielną działką, w jakiej można się specjalizować. Jest on czymś więcej. Towarzyszy mu pełna filozofia, jak go wykonywać, kiedy umawiać z klientkami, jak współpracować ze zestresowaną panną młodą? Poczytaj o tym, co Roma Szafarek – jedna z wrocławskich wizażystek ma do powiedzenia na ten temat, bazując na swoim wieloletnim doświadczeniu.

Roma Szafarek – makeup & hair stylist

  • Od ilu lat malujesz Panny Młode? Od 2004

  • Twój must have w kufrze? Jeśli chodzi o śluby to Fixer z Kryolana, kępki z Ardell, dobry podkład i wszelkie odcienie beżowo-brązowych cieni do powiek.

  • Twój must have w torebce? Pomadka ochronna, pomadka w odcieniu fuksjowym, oliwka do skórek.

  • Największa zaleta Twojego zawodu? Spełniłam marzenia kobiet, wspieram ich kobiecość.

  • Największa wada Twojego zawodu? Brak wolnych weekendów i nienormowany czas pracy.

  • Największa gwiazda, jaką miałaś przyjemność malować? m.in.:Kasia Kowalska, Mietek Szcześniak, okładka z Martą Kuligowską z TVN.

  • Co robisz w wolnej chwili, gdy nie malujesz? Uprawiam pilates i slow jogging, spędzam czas z ukochanym, czytam dużo książek rozwojowych. 

od lewej: fot. Marcin Gromulski, fot. Agata Majasow, fot. Marcin Gromulski, modelki Spot Management

 

Zacznijmy od początku, jak zdobyć klientki na makijaż ślubny?

W tym pytaniu razi mnie słowo „zdobyć”, bo wiele osób myśli, że branża ślubna to dobry biznes. Osobiście wolę mówić o nawiązywaniu współpracy z Panną Młodą. W pewnym sensie między nami musi być chemia, żebym ja miała swobodę w działaniu, a klientka była spokojna w tym ważnym dniu. Trzeba dać z siebie wszystko i robić dobre makijaże, a klienci sami to docenią. 90% moich klientek przychodzi z polecenia.

 

Czy na makijaż ślubny potrzebujesz mieć w kufrze coś więcej ponad standardowe jego wyposażenie?

W dzisiejszych czasach makijaż ślubny mocno rozszerzył swoje możliwości. Dla jednej będzie to smokey eye dla drugiej ultra delikatny makijaż. 14 lat temu nauczano jeszcze, że ślubny to tylko w różach. Dlatego ciężko nazwać co jest standardem w kufrze. Na pewno makijaż ślubny to nie tylko mocne kosmetyki, bo nie każda cera tego potrzebuje. Natomiast kosmetyki sprawdzone, których jestem pewna. Każda wizażystka też lubi pracować na innych kosmetykach. Mój trick, nazywam go „na szczęście”, to cień Diora z drobinkami, który daję w kąciku wewnętrznym.

 

Czy zdarzają Ci się klientki, które twierdzą, że wiedzą lepiej od Ciebie i trudno jest je przekonać do swojej racji?

Raczej rzadko. Na pewno trzeba wysłuchać dobrze potrzeb klienta. Jeśli jakaś wizja nie jest możliwa do spełnienia to trzeba przedstawić argumenty dlaczego coś się nie sprawdzi. Nie może to być na zasadzie, bo ja mam taką wizję i już. Znów odwołam się do współpracy, czyli łącze swoją wizję z marzeniami klientki.

 

Czy możesz podać jakiś przykład?

Raz miałam klientkę, która chciała bardzo mocny i ciemny makijaż do ślubu. Osobiście doradziłabym, jej coś innego, natomiast widziałam, że ona jest pewna, że chcę taki makijaż, bo tak czuła się dobrze. Postanowiłam iść za jej pragnieniami. Był to dobry wybór, bo klientka była bardzo wdzięczna i czuła się pięknie w dniu ślubu. A to jest najważniejsze, żeby czuć się wyjątkowo i pięknie tego dnia.

Częściej zdarza się, że po próbie narzeczony, mama lub siostra stwierdzą, że np. usta są za mocne, choć klientka czuję się w nich dobrze.

 

Czy często zdarza się, że w domu Panny Młodej malujesz również całą świtę weselną?

Obecnie mam swoją pracownię, moje najszczęśliwsze miejsce na ziemi. Tam zapraszam swoje klientki. Dojeżdżam tylko przy większej ilości osób, wtedy jak najbardziej maluję i czeszę całą rodzinę.

 

Ile osób maksymalnie udało Ci się pomalować przed ślubem?

Ojej nie liczyłam, jaki był rekord. Wszystko zależy o której godzinie jest ślub.

Jedno z największych zleceń ślubnych jakie obsługiwałam to było z moim zespołem, czyli w sunie praca na 6 rąk.

fot. Agata Majasow, modelka prywatna

 

Jak sobie poradzić ze zdenerwowaną/panikującą Panną Młodą, a może to już stereotyp?…

Zdenerwowana jest prawie każda, wynika to chociażby z ekscytacji tego dnia. Panikujące są bardzo rzadko, ale to zazwyczaj jest efektem nie umiejętności radzenia sobie ze stresem.

Przede wszystkim staram się być wsparciem dla klientki, wyczuwam czy w trakcie makijażu woli rozmawiać, żeby nie myśleć, czy potrzebuje ciszy.

Opowiadam historie innych kobiet, aby pokazać, że pewne sytuacje w dniu ślubu są zupełnie normalne, np. zmieniająca się lista gości w ostatniej chwili, wtedy reagują z ulgą, że nie tylko one tak mają. Stresującą sytuację rozkładam do czynników pierwszych, żeby pokazać, że wszystko idzie ok, to tylko emocje.

Jestem spokojna w swojej pracy i zarażam też tym Pannę Młodą.

 

Jeździć do klientki, czy zapraszać ją do swojego studio?

Wolę klientki przyjmować u siebie. Gdy dojeżdżam na większe zlecenia to organizuje swoje stanowisko pracy w jednym miejscu.

Praca we własnym studio ma wiele zalet:

  • większy spokój, Panna Młoda może odciąć się na chwilę od stresu rodziny,

  • większy komfort pracy, wszystko mam pod ręka, jestem pewna dobrego światła, mam wygodne krzesło do malowania, mam też większy komfort pracy co przekłada się na lepszą jakość mojej pracy.

Dojeżdżanie jest bardziej stresujące, aby nie było jakiś nie przewidzianych korków lub żeby się nie spóźnić.

Kiedyś dojeżdżałam na każdy makijaż i fryzurę. Szczerze to nie wiem jak ja to robiłam 🙂 Problem był taki, żeby pamiętać spakować wszystko, znaleźć adres, znaleźć miejsce do zaparkowania, wnieść ciężkie kufry na piętro (nie zawsze była winda), na miejscu trzeba szybko rozpakować się, ustalić miejsce pracy, zadbać o dobre światło (czasem mieszkania są ciemne i bardzo ciasne). Potem szybko zapakować się, jechać dalej i od początku cała lista.

Wcale nie uważam, żeby malowanie w domu było bardziej komfortowe też dla klientki .

W dojeżdżaniu lubiłam oglądanie różnych wnętrz oraz żartuję, że mogę dorabiać jako taksówkarz, na tyle poznałam miasto. Często byłam też komplementowana, że nikt nie umie trafić pod dany adres, a mi się udawało to bez błędu. No, ale i tak nie zamieniłabym swojej pracowni na dojeżdżanie.

 

Czy zdarza Ci się malować również Panów Młodych?

Tak, prawie zawsze jest to matowienie, głównie pod zdjęcia, żeby twarz się nie świeciła.

A czasem jest to korekta, gdy np. są przebarwienia, wypryski itp. Oczywiście jest to specjalny makijaż, dający efekt, ale nie widoczny dla innych. Panowie najpierw się boją, no bo „to jest takie nie męskie”. A potem stwierdzają, że jest to do przeżycia i faktycznie nie widać tego makijażu, a twarz wygląda lepiej.

 

Jak plasują się ceny za makijaż ślubny na polskim rynku?

To wszystko zależy od miasta. W Warszawie moje koleżanki biorą od 250- 350 zł. We Wrocławiu średnia to ok 150-200 zł. Chociaż w małych salonach czy perfumeriach, gdzie wykonywanie makijażu jest poboczną sprawą to i zdarzą się ceny 80-100 zł.

Każdy artysta będzie miał inną cenę. Polecam sprawdzić doświadczenie, ukończone szkoły, kursy i portfolio wizażystki. I samemu przeliczyć, ile jest dla mnie warty profesjonalny makijaż, dobry wygląd i święty spokoju w dniu ślubu.

 

Roma, dziękuję Ci bardzo za poświęcony czas.

Dziękuję za zaproszenie do rozmowy.

 

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *